Typy hodowców. Podstawowa klasyfikacja

Co raz więcej właścicieli rozmnaża swoje zwierzęta – nierasowe, pseudorasowe, rasopodobne, lub nawet rodowodowe – bo z pozoru nie ma nic łatwiejszego niż zostać hodowcą kotów czy psów. Jednak nie każda z tych osób zasługuje na miano hodowcy. Warto wiedzieć, jakie można wyróżnić typy hodowców, a także zastanowić się nad tym, jakim samemu chciałoby się hodowcą być.

  1. Hodowle niezarejestrowane:
    • Pseudohodowcy:
      • Domowi,
      • Handlarze.
  2. Hodowle zarejestrowane:
    • Producenci,
    • Hodowcy hobbyści:
      • Amatorzy,
      • Profesjonaliści.

Najprostsza klasyfikacja obejmuje podział na hodowle działające w klubach i związkach felinologicznych oraz te nigdzie niezarejestrowane, czyli tzw. pseudohodowle. Niestety fakt, że hodowla jest zarejestrowana, nie daje gwarancji uczciwości hodowcy (vide producenci), ale tylko wśród legalnych hodowli można znaleźć ludzi rozmnażających zwierzęta zgodnie z zasadami i sztuką hodowlaną – autentycznych hodowców hobbystów.

„Dbałość o zdrowie i właściwą opiekę nad każdym kotem i kociakiem jest podstawowym obowiązkiem każdego hodowcy i właściciela kota.
Wspierać należy hodowlę odpowiedzialną, prowadzoną w oparciu o wiedzę genetyczną, przy zachowaniu odpowiednich standardów zapewniających zarówno zapobieganie chorobom, jak i komfortowe i pełne miłości warunki bytowania”.
- Regulamin hodowlany FIFe

Pseudohodowcy

Pseudohodowla jest określeniem każdego miejsca rozrodu zwierząt, które nie jest zarejestrowane w związku hodowców. Nie podlega żadnym przepisom, a kocięta nie otrzymują rodowodów.

Koty rozmnażane w pseudohodowlach na ogół same nie są przedstawicielami żadnej rasy i pochodzą z podobnych pseudohodowli. Pseudohodowcy trzymają czasem również zwierzęta rodowodowe (a zdobywają je niestety od nieodpowiedzialnych hodowców lub od producentów), zwykle tylko po to, aby móc reklamować swoje kocięta jako rasowe. Bo w końcu są „po rodowodowych rodzicach”…

Pseudohodowcy dzielą się na dwie kategorie:

Niehodowcy, inaczej pseudohodowle domowe – typ, do którego można zaliczyć dużą część naszego społeczeństwa. Nie uważają się za hodowców, są tylko „miłośnikami” czworonogów. Zwykle mają zwierzęta nierodowodowe, ale to nie szkodzi, bo przecież nie będą jeździć na wystawy i papierek nie jest im do niczego potrzebny. Uważają, że kochają swoje koty, więc w żadnym wypadku nie będą ich „okaleczać” kastracją. A że ich zwierzęta są wspaniałe i cudowne, to aż żal byłoby nie dochować się po nich potomstwa, oczywiście równie wspaniałego i cudownego. Kotka „musi mieć co najmniej raz młode”, a któż by nie chciał chociaż przez chwilę cieszyć się ślicznymi kociętami w domu…

Może wiele z tych osób naprawdę ma dobre serce i nie chciałoby krzywdzić swoich zwierząt. Robią to, co robią, bo nie mają świadomości, że to postępowanie złe i bezsensowne. Nie wiedzą o problemie bezdomności, prawdziwych hodowlach, rasach czy rodowodach. Z drugiej strony nie robią nic, by zdobyć tę wiedzę, a wszelkie uwagi puszczają mimo uszu lub zaciekle bronią swojej, bezpiecznej wizji świata.

Handlarze – to najgorszy typ ze wszystkich. Ich najważniejszym celem jest zysk, dlatego nie przejmują się dobrem zwierząt, które trzymają często w strasznych warunkach ‒ w brudzie, na małej powierzchni lub w klatkach. Handlarze tną koszty gdzie się da, oszczędzają na żywieniu i opiece weterynaryjnej, a ich kotki eksploatowane są do granic możliwości, rodząc miot za miotem bez odpoczynku. Ci pseudohodowcy produkują zwierzęta masowo, najlepiej kilku najmodniejszych i najbardziej chodliwych ras (nieraz rasa kociaka zmienia się w zależności od zapotrzebowania). Sprzedają po promocyjnych cenach na targowiskach, aukcjach internetowych lub przekazują do sklepów zoologicznych.

Wprawdzie nowelizacja Ustawy o ochronie zwierząt wprowadziła zakaz rozmnażania kotów poza zarejestrowanymi w związkach felinologicznych hodowlami, delegalizując tym samym pseudohodowle, jednak nie zrobiło to większego wrażenia na handlarzach (może poza pierwotnym świętym oburzeniem). Szybko odkryli, że mogą powołać własne stowarzyszenia, wystawiać fałszywe rodowody dla swoich kotów i skutecznie mieszać w głowach osobom chętnym na kocięta.

Producenci

Szczególny typ handlarzy – producenci, dobrze wiedzą, że zwierzęta z rodowodem sprzedają się lepiej i dlatego swoją hodowlę zarejestrowali. Tym samym poddali się jurysdykcji związków felinologicznych, co jednak nie znaczy, że dobrowolnie przestrzegają obowiązujących w nich przepisów.

Producenci występują w wielu odmianach, od zapatrzonych wyłącznie w pieniądze, po tych, którzy przynajmniej starają się, aby ich produkt nie był wadliwy. Lecz i tak większość z nich spełnia tylko minimalne wymagania stawiane przez regulaminy, a gdy nie spełnia – próbuje to robić tak, by nie dać się złapać.

Reklama dźwignią handlu, więc wbrew pozorom producenci mogą mieć dość utytułowane koty. Oczywiście o swoich nadzwyczajnych osiągnięciach nie omieszkają pochwalić się na swojej stronie internetowej lub blogu. Sukcesy wystawowe to zresztą nie jedyne co producenci mają naj ‒ najpiękniejsze koty, z najwyższym tytułem, pierwsze w historii, najwyższy standard, co najmniej w pierwszej dziesiątce w Europie – można być pod wrażeniem … wyobraźni.

Co lepsze koty zdobywają od profesjonalnych hodowców podstępem lub żerują na niedoświadczeniu amatorów. Sami sprzedają kocięta hodowlane chętnie i często, a jedynym kryterium wyboru przyszłych właścicieli jest cena, jaką ci raczą zapłacić. Koty od producentów zasilają fabryczki handlarzy, trafiają pod strzechy domowych pseudohodowców, a także na linie produkcyjne innych producentów. Efekt końcowy takiej hodowli często należy do danej rasy tylko z nazwy, bo z wyglądu już niekoniecznie.

Hodowcy hobbyści

Pomimo, że różne opcje polityczne próbują zdobyć monopol na słowo „prawdziwy”, hodowcy hobbyści są właśnie prawdziwymi hodowcami. Takimi, o jakich myśli się, wymawiając hasło hodowla – zapaleńcami, oddającymi się autentycznej pasji i mającymi na uwadze dobro zwierząt.

Nierzadko można się też spotkać z określeniem, że są amatorami. Ale co to właściwie znaczy? Według słownikowej definicji amator oznacza miłośnika, osobę, która poświęca się czemuś dla przyjemności. W odróżnieniu od profesjonalisty zawodowo zajmującego się jakąś dziedziną. Kluczowy jest fakt, że amator nie czerpie ze swej działalności dochodów ‒ i pod tym względem hodowla kotów jest amatorska.

Z czasem słowa te nabrały innego wydźwięku, i tak ‒ profesjonalista stał się specjalistą o dużych umiejętnościach, fachowcem w swojej dziedzinie, a amator ‒ synonimem braku fachowości, braku odpowiedniego przygotowania, osoby posiadającej wprawdzie dużo chęci, ale mało umiejętności. I korzystając z takiego potocznego znaczenia, można podzielić hodowców hobbystów na dwie główne grupy: profesjonalistów oraz amatorów.

Amatorzy

Amatorzy, nowicjusze, początkujący. Różnie rozpoczynali swoją przygodę z hodowlą kotów rasowych, często od zwykłego przypadku. Kupili swojego pierwszego kota rasowego i nagle przyszło im do głowy, by rozpocząć hodowlę. Mieli jednak na tyle szczęścia, że ktoś wziął ich za rękę i przeprowadził przez formalności, a nawet zasugerował kocura do pierwszego krycia. Uczyli się na własnych kotach, a braki w wiadomościach musieli nadrobić bardzo szybko.

Większość, jeśli nie wszyscy, z obecnych profesjonalistów, zaczynała właśnie w ten sposób. I wiedząc jak wiele kosztowały pomyłki popełnione „za młodu”, chcą ich oszczędzić adeptom sztuki hodowlanej, a może przede wszystkim – hodowanej, ukochanej rasie. Dlatego hodowcy profesjonaliści podnoszą poprzeczkę osobom chętnym na koty hodowlane, zmuszając amatorów, aby najpierw stali się uczniami i posiedli podstawową wiedzę hodowlaną, zanim zaczną rozmnażać koty.

Nie wszyscy amatorzy przyjmują taką drogę ze zrozumieniem i akceptacją. Bowiem amatorowi bardzo łatwo przychodzi ocenianie profesjonalistów i krytyka metod hodowlanych innych niż jego własna. Dla niego nie ma trudnych decyzji, bo wierzy, że wszystkie dylematy rozwiąże miłością do kotów. Koty do rozrodu również wybiera sercem i najczęściej wybór pada na ostatniego kociaka z miotu, a nie tego, który rokuje najlepiej. Niespecjalnie martwi to amatora, bo i tak deklaruje, że zależy mu tylko na tym, by hodować zdrowe kotki.

Jako że nie można być początkującym przez całe życie (chociaż niektóre przypadki zdają się zaprzeczać temu twierdzeniu), każdy amator w pewnym momencie dorasta. Jeżeli nie przykładał się do nauki, będzie jedynie producentem, który produkuje koty bez żadnego pomyślunku czy celu.

Ci, którym starczy zapału i determinacji, mogą awansować na profesjonalistów. Momentem przełomowym dla amatora jest chwila, w której uświadamia sobie, że jego pierwsze koty pod względem typu były tak naprawdę beznadziejne, a ocena sędziego na wystawie nie jest wcale wyrocznią.

Profesjonaliści

Profesjonaliści znają tajniki i techniki pracy hodowlanej. Są partnerami lekarza weterynarii, genetykę mają w małym paluszku, a o liniach hodowlanych mogliby rozmawiać przez całą noc. Zdobyli już spore doświadczenie, ale z pokorą oczekują tego, co przyniesie życie.

Przysłuchując się dyskusji amatorów o cudzie narodzin, tylko się uśmiechną. Przekonali się, nieraz na własnej skórze, że do obsługi takiego cudu, potrzeba co najmniej boskich umiejętności, a to i tak nie gwarantuje, że wszystko szczęśliwie pójdzie zgodnie z planem. Niektórzy nawet, w chwilach załamania czy w zaufaniu, ośmieleni procentowym napojem, byliby skłonni wyznać, że z chęcią zamieniliby się na taką hodowlę w której nie trzeba rozmnażać zwierząt i później martwić się o ich los. Niestety taki wynalazek pozostaje tylko w sferach marzeń.

Profesjonaliści posiadają przemyślany program hodowlany rozpisany na więcej niż jedno pokolenie i każde krycie jest u nich starannie zaplanowane. Jednocześnie, w przeciwieństwie do amatorów, którym brak dystansu, potrafią poddać efekty swojej pracy surowej i szczerej ocenie.

Nie znaczy to, że są to ludzie wolni od błędów. Zdarza się, że w pogoni za ideałem, sukcesami i prestiżem, zgubią gdzieś element, o którym powinien pamiętać każdy hodowca – dobro zwierząt. Wtedy już tylko mały krok dzieli ich od stania się nikim innym jak producentami.

Słowa kluczowe: , ,

Piśmiennictwo